Zamczysko na Łysinie z psem

Psiemanko! 🐾 Słuchajcie, mam dla Was dziś coś absolutnie wyjątkowego. Lasek, skałki, wąwozy, labirynt między głazami, jaskinia ze stalaktytami lodu w czerwcu i widoki na Babią Górę – a do tego trasa, którą każdy czworonóg przebiega z merdającym ogonem. Byliśmy na Zamczysku na Łysinie w Beskidzie Małym i moje psie serce zabiło mocniej już na pierwszych stu metrach od parkingu.

Czym jest Zamczysko i skąd ta nazwa?

Zamczysko to nie zamek – choć nazwa sugeruje coś innego. To skalny wąwóz z pionowymi ścianami ze skał piaskowcowych, wielkimi głazami i jaskiniami, ukryty tuż pod szczytem Ścieszków Groniu (779 m n.p.m.) w Beskidzie Małym. Oficjalnie od 2009 roku jest to stanowisko dokumentacyjne chronione prawnie – nie można tu łupać kamieni ani niszczyć przyrody, ale turysta (i pies!) może swobodnie eksplorować.

Skąd tak dramatyczna nazwa? Lokalny kronikarz żywiecki Andrzej Komoniecki opisywał to miejsce już w dawnych czasach słowami: „w górze Łysinie są dziury albo lochy szerokie i głębokie, między wielkimi skałami w ziemi będące”. Dziwne formacje, labirynty skalne i ciemne wejścia do jaskiń musiały robić na dawnych mieszkańcach ogromne wrażenie. Mnie też zrobiły, ale ja jestem psem i każda nowa dziura to potencjalne źródło ciekawych zapachów.

A skąd piaskowcowe skały w Beskidzie Małym? Całe te góry zbudowane są w większości z piaskowców płaszczowiny śląskiej – to efekt milionów lat osadzania się warstw na dnie prehistorycznego Oceanu Tetyda, który kiedyś pokrywał tereny dzisiejszej południowej Polski. Różna twardość tych warstw sprawiła, że bardziej odporne fragmenty „wystawały” podczas erozji i tak właśnie powstały efektowne ostańce skalne – w tym nasze Zamczysko.

Jak tu dotrzeć i gdzie zaparkować?

Startujemy z miejscowości Łysina – mała, urokliwa wioska z tradycjami kamieniarskimi, położona na południe od Przełęczy Kocierskiej, w Beskidzie Małym. Parking jest darmowy i mieści się przy miejscowej OSP – remiza strażacka stoi przy wejściu na szlak, trudno jej nie zauważyć. Miejsc parkingowych nie jest za wiele, więc w słoneczny weekend warto przyjechać trochę wcześniej.

Ważna uwaga dla zimowych odwiedzających: Pańcio wspomina, że droga dojazdowa ma podjazd o nachyleniu około 20% i w warunkach zimowych bez łańcuchów lub opon zimowych możecie mieć poważny kłopot. Lokale mówią na ten zakątek „koniec świata” – i po tym podjeździe rozumiem, dlaczego.

Szlak – krótki, ale treściwy

Trasa z parkingu do Zamczyska liczy niecałe 800 metrów, a samo podejście zajmuje około 15-20 minut w miarę spokojnym tempem. Najpierw kawałek asfaltem pod górkę, potem leśna ścieżka. Nachylenie jest odczuwalne – miejscami około 20 stopni – ale dla psa to żaden problem. Dla mnie, Koksika, to była raczej rozgrzewka. Pańcia dzielnie szła przodem ze smyczą, a Pańcio szedł z tyłu i filmował.

Po drodze mija się Drogę Krzyżową prowadzącą przez las, tablice ze szczytami widocznymi z okolicznych polan (Pilsko 1557 m, Babia Góra, Góra Żar…) i kilka drogowskazów z innymi opcjami – kaplica na Kocierzu, Groń Jana Pawła II, jaskinia lodowa. My celowaliśmy w Zamczysko i jaskinie, więc szliśmy prosto.