Psiemaneczko! 🐾 Słuchajcie, mój nos wyczuł coś wyjątkowego – tuż za miedzą, u czeskich sąsiadów, ukrywa się szczyt, o którym większość polskich turystów nawet nie słyszała. A szkoda, bo Příčný vrch w czeskiej części Gór Opawskich to prawdziwa górska perełka. Jest tu złoto – dosłownie, bo przez wieki wydobywano je z wnętrza tej góry!
Příčný vrch z psem – brzmi jak wyzwanie, prawda? A tymczasem to jedna z najłatwiej dostępnych górskich przygód za czeską granicą, którą możecie zaliczyć razem z czworonogiem bez większego przygotowania. Godzina jazdy od Raciborza, darmowy parking, piękne widoki po drodze i historia złotych kopalń pod nogami – brzmi nieźle? No to czytajcie dalej!
Chwila, ale czy to nie Biskupia Kopa jest najwyższa?
Nie, nie i jeszcze raz nie! I właśnie to jest pierwsza niespodzianka tego miejsca. Biskupia Kopa (890 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Gór Opawskich po polskiej stronie. Ale cały masyw po obu stronach granicy rządzi Příčný vrch – czyli po naszemu Góra Poprzeczna – mierząca 975 m n.p.m. i leżąca po czeskiej stronie, zaledwie 5 km od Zlatých Hor. Czesi zaliczają te góry do Jesioników i nazywają je Zlatohorską Vrchoviną – Złotogórskimi Pagórkami – a nazwa pochodzi właśnie od złota, które przez wieki wydobywano w tych stronach.
Co ciekawe – sama nazwa „Příčný vrch” opisuje kształt szczytu. To nie klasyczna stroma góra ze szpiczastym wierzchołkiem, lecz płaski, poprzeczny grzbiet o długości ponad 3 kilometrów, który leży w poprzek dolinki – stąd nazwa „Poprzeczna Góra”. Jak na taki szczyt do niego dojdziemy, to nie będziemy mieć efektownego widoku z czubka – za to po drodze będziemy nagrodzeni kilkukrotnie.
Złoto, sztolnie i 120 kilometrów podziemi
I tu robi się naprawdę ciekawie – bo Příčný vrch to chyba najbardziej poszukiwana górniczo góra w całych Sudetach. Od średniowiecza wydobywano tu złoto, ołów, miedź i piryt. Pod powierzchnią tej z pozoru spokojnej, zalesionej góry kryje się ponad 120 kilometrów sztolni i szybów! Ostatnie kopalnie zamknięto dopiero w 1933 roku. W latach 1590 i 1591 znaleziono tu dwa największe udokumentowane samorodki złota w regionie – ważyły po prawie półtora kilograma każdy. Ja, Koksik, jestem przekonany, że pod moimi łapami jeszcze coś zostało, ale Pańcia nie pozwoliła mi kopać.
Ślady tej historii widać do dziś na szlaku – przy znaku Olověná štola mijamy ogrodzone barierkami zapadliska po dawnych odkrywkowych wyrobiskach, niektóre mają 40-50 metrów głębokości. Tabliczki tłumaczą historię wydobycia i przestrzegają, żeby nie schodzić ze ścieżki. Ja, jako pies z zasadami, zastosowałem się do zaleceń (no, prawie).
Skąd startujemy i jak tam dotrzeć?
My zaparkowaliśmy przy Sanktuarium Panny Marii Pomocnej – Panny Marie Pomocné – w Heřmanovicach. Parking jest darmowy i spory, otwarty do godziny 19:00, więc nie można zostać po zmroku. Samo sanktuarium wygląda przepięknie – warto wejść na teren kościoła, gdzie znajdziecie Krzyż Wiary i źródełko z wodą. Z psem do środka nie wejdziemy, ale na terenie zewnętrznym można pospacerować bez przeszkód.
Dojazd z polskiej strony zajmuje zaledwie ok. 15 minut z miejscowości Jarnołtówek – więc to absolutnie wycieczka w zasięgu ręki, a właściwie łapy! Pamiętajcie jednak o ubezpieczeniu NNW obejmującym wycieczki górskie – w Czechach nie ma ratownictwa jak w Polsce i ewentualne koszty akcji ratunkowej trzeba pokryć samemu. Polisa na jeden dzień to koszt kilkunastu złotych, a spokój głowy – bezcenny.
Szlak krok po kroku – 9 km i 4 godziny przygody
Z parkingu ruszamy czerwonym szlakiem przez ok. 400 metrów do skrzyżowania ze szlakiem niebiesko-czerwonym. Pierwsze podejście jest całkiem strome – nachylenie daje się we znaki, ale las jest piękny i co chwilę między drzewami widać panoramy. Mój nos pracował na pełnych obrotach.
Na skrzyżowaniu przy szczycie Vír (795 m n.p.m.) warto odbić 100 metrów w prawo – jest tam pierwsza fajne skałka z widokiem, idealna na pierwsze zdjęcie. Potem zawracamy i idziemy dalej szlakiem niebiesko-czerwonym. Teren się wypłaszcza, robi się przyjemniej – górka z górki, górka z górki, jak to opisał Pańcio. Na grzbiecie Hřeben (950 m n.p.m.) jesteśmy już prawie na poziomie szczytu i tu stajemy przed wyborem: w lewo 500 metrów na Příčný vrch, w prawo – na Taborskie Skały, które są gwiazdą całej trasy.
Sorki za bajzel w fotkach, ale Pańcia nie ogarnia
Olověná štola – gdzie ziemia się zapadła
Przy drodze do Taborskich Skał mijamy jedno z najbardziej intrygujących miejsc na szlaku – Olověná štola, czyli Ołowiana Sztolnia. To dawne wyrobisko odkrywkowe z 1950 roku o długości 160 i głębokości 40 metrów, dziś ogrodzone drewnianymi barierkami. Widok jest niesamowity i trochę niepokojący jednocześnie – ziemia po prostu zapadła się w głąb, a wokół jest jeszcze kilka mniejszych zapadlisk. Tabliczki opisują historię wydobycia, jest też informacja o jaskini pokopalnianej w pobliżu – choć wejście jest zabronione ze względu na bezpieczeństwo.
Taborskie Skały z psem – absolutna gwiazda szlaku
I tu, psiaki i psiarze, jest serce całej wyprawy! Taborskie Skały (Táborské skály, 930 m n.p.m.) to kamienna platforma widokowa zbudowana z naturalnych głazów – i widoki z niej są absolutnie przepiękne. Przy dobrej pogodzie zobaczycie Pradziad (1491 m n.p.m.) – najwyższy szczyt całych Jesioników, a przy wyjątkowej przejrzystości nawet Śnieżnik i Jezioro Nyskie po polskiej stronie. Widać też wyraźnie wieżę na Biskupiej Kopie – tę, o której wam wspominaliśmy na początku.
Jedna ważna uwaga – na szczyt skał wchodzi się po luźnych kamieniach, a prowizoryczna barierka na górze buja się na wszystkie strony i nie daje żadnego poczucia bezpieczeństwa. Osoby z lękiem wysokości odpuszczą sobie wejście na samą górkę – widoki z dołu też są rewelacyjne. My zrobiliśmy piknik na skałkach, Pańcio wypił kawę z termosu, Pańcia rozłożyła kanapki, a ja siedziałem obok i patrzyłem wiernym wzrokiem. Skuteczna metoda. Smakulec zdobyty.
Příčný vrch – szczyt bez widoków, za to z historią
Po powrocie ze skał (około 700 metrów z powrotem na skrzyżowanie) ruszamy w lewo na sam wierzchołek. Pół kilometra płaską, szeroką ścieżką przez las – i jesteśmy. Na drzewie wisi tabliczka: Příčný vrch, 975 m n.p.m., Góry Opawskie. Widoków rzeczywiście nie ma – dookoła las świerkowy. Ale mamy poczucie, że stoimy na najwyższym szczycie całego pasma, a pod nami kryją się kilometry górniczych korytarzy. To coś znaczy, prawda?
Hornickie Skały z psem – bonus dla wytrwałych
700 metrów za szczytem, gdy już zaczyna padać i zrobiło się ciemno od chmur, Pańcio stwierdził że musimy iść na Hornickie Skały. Pańcia spojrzała. Pańcio już szedł. Tak to działa w tej rodzinie. Hornickie Skały (Hornické skály, 910 m n.p.m.) to kolejna formacja skalna z ostrą krawędzią i widokiem na przepaść – jeśli warunki na to pozwolą, wejście na szczyt jest nagrodzone spektakularnym widokiem. Nas złapał deszcz – ale i tak zaliczyliśmy. Wróciliśmy na parking mokrzy jak szczury, ale zadowoleni.
Psiolubność szlaku
Szlak jest przyjazny dla psów przez całą trasę – leśne ścieżki, żadnych stromych urwisk bez ostrzeżeń, dobrze oznakowane odcinki. Przy zapadliskach i skałkach trzymajcie psa na smyczy – nie dla zasad, ale dla bezpieczeństwa, bo teren jest naprawdę nieprzewidywalny. Zabierzcie wodę – na szlaku nie ma żadnych punktów gastronomicznych ani źródełek dostępnych dla czworonogów. Ja piłem wodę z Pańciowego bukłaka i wszyscy byliśmy szczęśliwi.
Cały szlak to około 9 kilometrów w obie strony, 4 godziny marszu z przystankami i piknikiem. Idealny na pełny aktywny dzień – i to za granicą, co nadaje temu dodatkowy smaczek. Lub smakulec, jak to ja lubię mówić.
Příčný vrch z psem to wyprawa, którą polecamy każdemu psiorowcowi szukającemu czegoś więcej niż kolejna leśna ścieżka za domem. Trochę historii, trochę adrenaliny na skałkach, trochę zadumy nad górniczą przeszłością i piknik z panoramą – wszystko w jednym dniu, tuż za granicą. A Koksik? Koksik jest już gotowy na kolejną wyprawę. Jak zwykle.
Dajcie znać w komentarzach, czy byliście już w Górach Opawskich i co sądzicie o czeskiej stronie! Psiątka i do zobaczenia! 🐾