Krapkowice z psem

Psiemanko! 🐾 Słuchajcie, są takie miejsca, obok których przejeżdżacie sto razy, nie wiedząc, że kryją w sobie więcej historii niż niejeden znany turystyczny hit. Krapkowice w województwie opolskim to właśnie takie miejsce. Zamek, ruiny, mury miejskie z XIV wieku, legenda o syrenie, port jachtowy nad Odrą, wapienniki rodem z innej epoki i brązowe buty ukryte po całym mieście – a turystów jak na lekarstwo. Ja, Koksik, z pomocą Pańci i Pańcia obwąchałem to wszystko i muszę powiedzieć: zdecydowanie warto tu zajrzeć!

Historia, która sięga ponad 700 lat wstecz

Krapkowice to miasto z długą, bogatą historią – pierwsze prawa miejskie otrzymały najprawdopodobniej już w 1275 roku, a na pewno przed rokiem 1294, kiedy książę opolski Bolesław I wydał dokument potwierdzający ich istnienie. Miasto leży nad Odrą, przy ujściu rzeki Osobłogi, i przez wieki było ważnym centrum handlowym na skrzyżowaniu szlaków łączących Opole z Koźlem oraz Strzelce Opolskie z Głubczycami. Co ciekawe – Krapkowice to właściwie dwa miasta w jednym, bo obecne miasto powstało z połączenia w 1962 roku Krapkowic i leżącego po drugiej stronie Odry Otmętu, który był niegdyś osobną osadą rybacką i rolniczą.

Przez stulecia miasto przechodziło z rąk do rąk – rządzili tu opolscy Piastowie, potem Czesi, Habsburgowie, Prusacy. W 1582 roku cesarz Rudolf II sprzedał je hrabiemu Hansowi Joachimowi von Redern, którego ród nadał Krapkowicom dzisiejszy kształt architektoniczny. W 1678 roku Redernowie wybudowali w miejscu dawnej średniowiecznej warowni okazałą czteroskrzydłową rezydencję z wewnętrznym dziedzińcem, z arkadowymi krużgankami prowadzącymi do winnicy i własną oranżerią. Niestety w 1722 roku wielki pożar strawił znaczną część zabudowy – po nim zaczęto budować już z kamienia i cegły.

Sztuczne ruiny – tajemnicza wizytówka miasta

Już na wjeździe do Krapkowic główną drogą witają Was coś, co z daleka wygląda jak ruiny starego zameczku. I właściwie tak jest – tyle że to ruiny zbudowane celowo, jako ozdoba. Tak zwane sztuczne ruiny powstały około 1910 roku i do dziś stoją dumnie, obrastając zielenią i tajemnicą, bo nikt tak naprawdę nie wie do końca całej ich historii – kto je zbudował, po co i co się w środku znajdowało. Pańcio pamięta ten budynek z dzieciństwa i mówi, że kiedyś można było wejść na wieżyczkę. Dziś drzwi są zamknięte, schodki niszczeją, ale widokowo – jest to absolutny klimat. Jeśli przepadacie za tajemniczymi historycznymi miejscami, to już sam ten punkt robi wrażenie.

Zamek – z rezydencji przez szpital polowy do szkoły

Zamek krapkowicki to jeden z tych obiektów, który przeszedł naprawdę burzliwą historię. Istniał już przed nadaniem miastu praw miejskich w XIII wieku, a lokalna legenda przypisuje jego budowę zakonowi templariuszy – co brzmi romantycznie, ale historycy traktują to raczej z przymrużeniem oka. Wiadomo natomiast, że za czasów rodu Redernów przeżywał okres największej świetności – był tu bogato zdobiony salon lustrzany, letnia jadalnia, wielka kolekcja zbroi i biblioteka. Wszystko strawił pożar w 1722 roku, po którym zamek odbudowano – ale już o jedno piętro niżej.

Późniejsze losy zamku to istna kalejdoskopowa przygoda – w 1806 roku Francuzi urządzili w nim szpital polowy podczas oblężenia Koźla i przy okazji doszczętnie zdewastowali wnętrza, porozbijali wyposażenie i zniszczyli bibliotekę. Potem były tu kolejno: tkalnia, manufaktura sukiennicza, loża masońska, a w końcu szkoła. I tak jest do dziś – od 1947 roku w zamku mieści się szkoła zawodowa. Od strony miasta wygląda dość skromnie, ale od strony Odry robi zdecydowanie większe wrażenie – warto obejść go naokoło. Na dziedzińcu zachowała się zabytkowa studnia, prawdopodobnie z okresu średniowiecza.

Baszta i mury miejskie – serce starego miasta

Największym skarbem Krapkowic są zachowane fragmenty średniowiecznych murów obronnych i stojąca przy nich gotycko-renesansowa Wieża Bramy Górnej, zwana po prostu Basztą. Pierwsze wzmianki o murach miejskich pochodzą z 1384 roku – zbudowane z kamienia łamanego na wapiennej zaprawie, miały ponad 5 metrów wysokości i otaczały miasto obwodem blisko 860 metrów. Pierwotnie były cztery bramy i trzy baszty – do dziś przetrwała tylko ta jedna wieża, i to w naprawdę świetnym stanie, bo gruntownie wyremontowana. W 2007 roku krapkowicka baszta otrzymała wyróżnienie ministra kultury i dziedzictwa narodowego jako jeden z 18 najlepiej zadbanych zabytków w całej Polsce – nie byle co!

Baszta ma trzy kondygnacje i