Muzeum Pancerne w Kłaninie z psem

Psiemanko! 🐾 Słuchajcie, są takie dni nad morzem, kiedy niebo wygląda jak stara szmata do podłogi, wiatr wywraca parasole, a Pańcia mówi to straszne zdanie: „no to co my dzisiaj zrobimy?”. I właśnie wtedy trzeba mieć plan B. My mieliśmy. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do Kłanina — małej kaszubskiej wsi, w której stoi jedyny w Polsce czołg Pantera. A pies? Pies wchodzi. I to za darmo. Jak szukacie muzeum, które można zwiedzić z psem to właśnie takie jest Muzeum Pancerne w Kłaninie.

Gdzie to jest, czyli plan na pochmurny dzień nad Bałtykiem

Kłanino leży w powiecie puckim, jakieś 20–30 km od Władysławowa, Karwi czy Jastrzębiej Góry. Czyli dokładnie tyle, ile trzeba, żeby wyrwać się z zatłoczonej nadmorskiej promenady, a jednocześnie nie zrobić sobie z tego całodniowej wyprawy. Adres do wklepania w nawigację: ul. Pałacowa 7, 84-107 Kłanino.

I od razu pierwsza dobra wiadomość dla kierowców: parking przy muzeum jest duży i darmowy. Żadnego krążenia, żadnego pana z bloczkiem, żadnego „dziesięć złotych za godzinę”. Ja wysiadłem, obwąchałem trzy koła i uznałem, że dzień zapowiada się dobrze.

Trochę historii, czyli skąd się wzięły czołgi w kaszubskiej wsi

I tu robi się naprawdę ciekawie, więc nadstawcie uszu.

Muzeum mieści się na terenie zabytkowego folwarku przy pałacu w Kłaninie, który przed 1945 rokiem należał do rodziny von Grassów. Wystawa stała zajmuje budynek z 1891 roku o powierzchni ponad 1000 m² — czyli sam obiekt też ma swoje lata i swoją historię.

Całość powstała z pasji jednego człowieka — Mateusza Delinga, kolekcjonera, eksploratora i twórcy znanego kanału Tank Hunter. Zanim muzeum otworzyło swoje drzwi, jego pojazdy jeździły po inscenizacjach historycznych i planach filmowych (można je zobaczyć m.in. w „Zapomnianej bitwie”). Oficjalne otwarcie wystawy stałej odbyło się 1 lipca 2022 roku, a wstęgę przecinał m.in. kpt. Władysław Dąbrowski — uczestnik bitwy o Monte Cassino. Muzeum jest dziś oficjalnie wpisane do państwowego wykazu muzeów, więc to nie jest „prywatna zbieranina w stodole”, tylko poważna placówka.

Najlepsze jest to, skąd pochodzą eksponaty. Wiele z nich zostało wygrzebanych ze złomowisk, wyciągniętych z ziemi albo odkupionych od kolekcjonerów w zachodniej Europie, a potem cierpliwie, kawałek po kawałku, przywróconych do życia. Ja się na tym nie znam, ale jak pies wykopie kość po pół roku, to jest z siebie dumny przez tydzień. A tu ludzie wykopali czołg. Szacun.

Wchodzimy do środka — czyli wrzesień 1939 i gęsia skórka

I teraz uwaga, bo to jest ta część, która zrobiła na nas największe wrażenie.

To nie jest muzeum typu „stoi gablota, w gablocie hełm, obok kartka”. Tutaj wchodzicie do środka scenografii. Zwiedzanie zaczyna się we wrześniu 1939 roku, na zrekonstruowanym fragmencie dawnej gdyńskiej uliczki. Pięknie zrobione ścianki wyglądają jak prawdziwe kamienice, między nimi stoją wojskowe pojazdy z czasów wojny, a z głośników lecą dźwięki, na ścianach lecą filmy i nagle robi się cicho, ciemno i… no, gęsia skórka. Pańcio przystawał co dwa kroki, a ja szedłem grzecznie przy nodze, bo klimat robił swoje nawet na psie.

Wszystko jest ułożone w opowieść — o wojnie, o Pomorzu i o wysiłku Polaków na frontach II wojny światowej. To nie jest wystawa o „fajnych maszynach”, tylko o ludziach, którzy w tych maszynach siedzieli. Warto o tym pamiętać, wchodząc do środka.

Pantera, czyli gwiazda Kłanina

No i to, po co przyjeżdża tu pół Polski: Panzerkampfwagen V Pantherjedyny taki czołg w Polsce i jeden z niewielu w całej Europie.

Ten konkretny egzemplarz należał pierwotnie do 12. Dywizji Pancernej SS „Hitlerjugend”, a do muzeum trafił jako wrak ze złomowiska. To, co dziś stoi w Kłaninie, to efekt gigantycznej roboty odtworzeniowej — łącznie z odtworzoną antymagnetyczną powłoką Zimmerit oraz malowaniem i oznaczeniami zgodnymi z okresem, w którym Pantera walczyła na froncie zachodnim. Ta maszyna waży około 45 ton. Ja ważę odrobinę mniej. Odrobinę.

Stanąłem przed nią, zadarłem łeb i przez chwilę nic nie mówiłem. A to u mnie rzadkość.

Co jeszcze zobaczycie

Pantera nie jest tu sama. W kolekcji czekają m.in.:

  • Sturmgeschütz III Ausf. G — działo szturmowe, jedyne w Polsce w pełni sprawne
  • T-34/85 — radziecki klasyk
  • Sherman — po stronie aliantów
  • Panzer IV Ausf. J
  • M8 Greyhound i Universal Carrier
  • Sd.Kfz. 2 Kettenkrad, transportery opancerzone, haubice i armaty (z 88-tką włącznie)
  • część eksploracyjna z drobnymi znaleziskami wykopanymi z ziemi

I rzecz, która robi największe wrażenie na tych, co się znają: większość tych pojazdów naprawdę jeździ o własnych siłach. W sezonie muzeum organizuje pokazy dynamiczne — wtedy czołgi wyjeżdżają na zewnątrz i robią hałas. Uczciwie ostrzegam: jeśli Wasz pies boi się głośnych dźwięków, na dni z pokazami lepiej go nie zabierać. Zwykłe zwiedzanie w środku to zupełnie inna bajka — tam jest spokojnie.

Ile to kosztuje i ile trwa

Konkrety, bo wiem, że po to tu jesteście:

  • Bilet normalny: 39 zł
  • Bilet ulgowy: 25 zł
  • Bilet rodzinny (maks. 2+3 osoby): 95 zł
  • Pies: 0 zł 🐾
  • Parking: duży i darmowy
  • Godziny w wakacje: codziennie 10:00–18:00

Nam zwiedzanie zajęło około dwóch godzin — spokojnym tempem, z czytaniem opisów i przystankami na zdjęcia. Jeśli ktoś jest fanem militariów, spokojnie może tu zostać dłużej. Ceny i godziny warto przed wyjazdem sprawdzić na stronie muzeum, bo poza sezonem bywają inne.

Info dla psiarzy

  • Pies wchodzi do środka i ma wstęp za darmo — potwierdzone przez muzeum i przetestowane przez mnie osobiście
  • Obowiązuje smycz, a w razie potrzeby również kaganiec — miejcie go na wszelki wypadek w plecaku
  • Trasa w całości pod dachem — czyli idealna opcja na deszcz, wiatr i „co my dzisiaj zrobimy”
  • W środku jest chłodno i cicho — dla psa dużo przyjemniej niż rozgrzana nadmorska promenada
  • Podłoże gładkie i równe, żadnych schodów-koszmarków, wózek z dzieckiem też da radę
  • Uwaga na dźwięki — na wystawie lecą nagrania i filmy; pies wrażliwy na hałas może się początkowo spiąć
  • Zabierzcie własną miskę i wodę oraz zróbcie psu spacer przed wejściem — dwie godziny to jednak dwie godziny
  • Czas zwiedzania: ok. 2 godziny

Czy warto?

Merdam na tak. Muzeum Pancerne w Kłaninie to jeden z najlepszych pomysłów na pochmurny dzień nad polskim morzem — a szczerze mówiąc, jest na tyle dobre, że warto tam pojechać nawet przy pełnym słońcu. Historia, klimat, kawał ciężkiej roboty i jedyna taka Pantera w kraju. A do tego miejsce, które mówi psu „wchodź, jesteś u siebie”, zamiast wystawiać go pod drzwi.

Jeśli będziecie w okolicach Władysławowa, Karwi albo Pucka — zróbcie sobie ten skok w bok. Tylko nie liczcie, że pozwolą Wam wejść do środka czołgu. Ja próbowałem.

Psiątka! Widzimy się na kolejnej wyprawie 🐾